Guinness West Indies Porter – reaktywacja cz.1 1


Guinness West Indies Porter to pierwsze z reaktywowanych piw, w ramach The Brewers Project, warzonych na podstawie odnalezionych starych receptur.

Dokładnie rok temu, we wrześniu 2014 roku miłośników piwa, a zwłaszcza fanów Guinnessa, zelektryzowała informacja o wdrożeniu do produkcji dwóch nowych rodzajów portera na podstawie odnalezionych receptur sprzed ponad 200 lat.
Nowy projekt browaru z Dublina powstał w oparciu o zapiski ówczesnych piwowarów i powołał do życia dwie nowe marki. Ogłoszono tę informację 4 września i zapowiedziano, że już w połowie miesiąca będzie można skosztować tych trunków w wybranych pubach.
Nazwy nowych brandów to West Indies PorterDublin Porter.
Dzisiaj opiszę pierwszy z nich.

Receptura Guinness West Indies Porter pochodzi z 1801 roku. Piwo to powstało z myślą o zamorskich długich podróżach i miało zachowywać swoją świeżość w drodze na Karaiby i dalej. Specjalnie dlatego było mocniejsze, bardziej treściwe i warzono je z większą ilością chmielu. Miało cieszyć podniebienia irlandzkich imigrantów w Indiach, Afryce, Australii, czy na Karaibach.
Wtedy nazywało się ono West India Porter, aby w roku 1849 zostać przemianowane na Foreign Extra Stout, który to ewoluując, podlegając różnym modyfikacjom dotrwał do dzisiejszych czasów.
Piwo to jest obecnie najmocniejszym porterem w ofercie browaru z Dublina (alc. 7,5% vol., ekstrakt 17,5%).

Wdrożony do produkcji West Indies Porter ma więc te same korzenie, jest jednak słabszy w zawartość alkoholu (6% vol.), natomiast co do ekstraktu, to trudno doszukać się gdziekolwiek informacji o jego ilości; na brytyjskich piwach takiej informacji nie uświadczysz. Można się domyślać, że będzie mniej treściwe, a co do profilu smakowego to właśnie przystępuję do szczegółów.

Guinness West Indies Porter

Ubranko_Guinness_West_Indies_Porter

Nazwa: Guinness West Indies Porter, alc. 6,0 % vol.
Browar: St. James’s Gate Dublin, Ireland

Bardzo ładna stylowa etykieta z dopiskiem o dacie receptury. Kontretykieta informuje, o powstaniu piwa w ramach The Brewers Project, dalej kilka słów o profilu smakowym. Uwarzone w Dublinie, data przydatności 26/05/2016. Kapselek taki sam jak w Guinness Original.

Kolor: czarny, prawie nieprzenikniony (jeszcze ciemniejszy niż w Guinness Original). Jedynie pod silnym światłem można dopatrzeć się rubinowo-wiśniowego rozbłysku.

Piana: bardzo obfita, beżowa, drobne i średnie pęcherzyki, opadając oblepia szkło.

Zapach: słodowo-chmielowy z dodatkiem toffi, suszone owoce (śliwki, rodzynki).

Smak: palony słód, kawa, gorzka czekolada, przełamane to wszystko jest odrobiną słodyczy toffi. Leciutko kwaśne. Finisz umiarkowanie goryczkowy, ale w miarę picia coraz wyraźniejszy. Nie ma tutaj nut wędzonych, jak w opisanym wczoraj Guinness Original; raczej czuję wytrawny smak suszonych owoców. Wysycenie słabe.

Piwo sprawiło mi dużo radości, świetnie dobrana kompozycja smakowa, przy tym nie sprawia wrażenia wodnistego – pije się je naprawdę z dużą przyjemnością.
Polecam.

ocena 5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 4 =

Komentarz do “Guinness West Indies Porter – reaktywacja cz.1