Widget Guinnessa, czyli wstęp do degustacji Draughta


Każdy kto trzymał w ręku puszkę Guinness Draught wie, że zawiera ona oprócz piwa coś jeszcze; jakiś twardy ruchomy przedmiot. To widget Guinnessa. Ale co to jest, po co i jak to działa? – już wyjaśniam.

 

Guinness zawsze dbał o jakość swoich produktów. Jednak nie tylko jakość piwa jest ważna dla tego irlandzkiego browaru. Równie istotna jest cała otoczka: reklama, marketing, społeczność fanów Guinnessa – wszystko po to, aby miłośnicy legendarnego stouta czuli się wyjątkowi.

Od dziesięcioleci naukowcy słynnego browaru pracowali także nad wyglądem piwa.
Tak, chodziło o to, aby wizerunek czarnego stouta z kremowo-białą pianą towarzyszył nam zawsze – niezależnie od tego, czy pijemy Guinnessa w pubie, czy kupujemy puszkę w markecie i wypijamy ją we własnym domu.
Guinness ma być taki sam – zawsze i dla każdego.

 

Guinness beer

 

Głównym problemem było uzyskanie w domu trwałej, białej, aksamitnej pianki – dokładnie takiej, jaką otrzymujemy w szklance Guinnessa w pubie.

O tzw. „cask-ale” pisałem jakiś czas temu. W skrócie chodzi o to, że niepasteryzowane i niefiltrowane piwo nalewane jest w pubie za pomocą pompy. Tłoczone pompą powietrze wypycha piwo z beczki i taki, napowietrzony ale, nalewany jest do szklanki. W efekcie otrzymujemy piękną trwałą pianę.
Ale jak ją uzyskać w przypadku piwa z butelki czy puszki?

W przypadku lagerów, które są silnie nasycone dwutlenkiem węgla, nie ma takiego problemu. Po otwarciu puszki zawarty w piwie gaz jest intensywnie uwalniany wywołując efekt spienienia.
Piwa typu ale są ze swej natury mniej wysycone CO2 w związku z czym nie jest możliwe uzyskanie trwałej, a tym bardziej drobnej, kremowej piany.

Skoro jednak napowietrzony przy nalewaniu ale daje pożądaną pianę postanowiono zbadać dlaczego.

Jak wiadomo powietrze, którym oddychamy to w 78% azot (tylko 21% stanowi tlen) – czyżby więc to azot odpowiadał za powstanie tego zwieńczenia porcji piwa?
Okazało się, że tak właśnie jest.
Azot na dodatek daje pianę o mniejszych pęcherzykach niż dwutlenek węgla i poza tym nie rozpuszcza się w wodzie tak dobrze jak CO2, dzięki czemu piwo pozostaje średnio-nasycone dwutlenkiem węgla, a cały azot zostaje przeznaczony do utworzenia kremowej, aksamitnej piany.

Teraz trzeba było wymyślić sposób – jak azot miałby pienić piwo butelkowe czy puszkowe?

Już w 1969 roku dwóch pracowników browaru Guinness opracowało system pozwalający na uwalnianie gazu wewnątrz butelki lub puszki. System został opatentowany, ale prace nad wdrożeniem go do masowej produkcji wciąż trwały.
Techniczne trudności kazały tymczasowo skoncentrować się na sposobach zewnętrznego spieniania piwa.

I tak w roku 1978 opracowano, a w 1979 wprowadzono do sprzedaży, specjalny spieniacz piwa.

Do każdego sześciopaka butelkowanego Guinness Draught dołączany był gadżet przypominający strzykawkę.
Po napełnieniu szklanki trzeba było nabrać porcję stouta i taką mieszaninę powietrza i piwa energicznie wstrzyknąć z powrotem do szkła. Efektem była obfita, kremowa piana; taka sama jak w przypadku Guinnessa pitego w pubie.
Na marginesie: sposób ten można stosować również dla piw innych producentów – warunkiem jest jednak niskie wysycenie dwutlenkiem węgla, w przeciwnym wypadku powstanie prawdziwy piwny gejzer.

 

Guinness syringe initiator

photo: http://www.packaging-gateway.com/

 

Metoda ta była jednak rozwiązaniem tymczasowym, mało wygodnym: wciąż szukano sposobu na spieniacz umieszczony wewnątrz pojemnika.
Prace trwały, brano pod uwagę ponad sto różnych projektów i wreszcie, po pięciu latach badań, które pochłonęły budżet 5 milionów funtów,  zdecydowano się na słynny dzisiaj widget. Był to rok 1989, a pierwsza generacja widgetów miała formę plastikowego dysku przymocowanego nieruchomo do dna puszki.

Widget działał odpowiednio pod warunkiem, że piwo było dobrze schłodzone. Jednak w przypadku, gdy stout był nieco cieplejszy uwalniany gaz powodował fontannę.

Problemu tego pozbyto się wraz z wprowadzeniem w 1997 roku widgeta pływającego, który z powodzeniem spełnia swoją rolę do dzisiaj.
Ten, tak zwany floating widget, ma postać plastikowej, pustej w środku kulki o średnicy ok. 3cm z otworkiem o średnicy 0,6mm.

 

Guinness widget

 

Kulka ta umieszczana jest w puszce, a następnie dodawana jest do piwa porcja ciekłego azotu, która wraz z CO2 tworzy mieszaninę gazową.
Puszka zostaje zamknięta, azot w tym momencie odparowuje z piwa i zwiększa ciśnienie w opakowaniu. Jednocześnie wzrost ciśnienia powoduje wnikanie azotu z piwem do wnętrza kulki-widgeta.

Kiedy puszka zostaje otwarta ciśnienie w pojemniku spada, a z widgeta wydostają się z dużą prędkością drobne pęcherzyki gazu, które spieniają piwo, dając obfitą kremową pianę.

 

W 1999 roku Guinness wprowadził tzw. rocket widget do zastosowania w butelkach.
Widget ten, o wydłużonym kształcie i długości 7cm, posiada otwór na spodzie i umożliwia picie piwa wprost z butelki.
Zasada działania jest podobna z tą różnicą, że uwalnianie azotu z widgeta następuje dopiero po przechyleniu butelki – przy nalewaniu do szklanki lub pociąganiu kolejnego łyka.

 

Guinness rocket widget

 

 

Obecnie floating widget znajduje się nie tylko w opakowaniach Guinness Draught. Jest także w puszkach innych piw brytyjskich, np. Murphy’s, John Smith’s Extra Smooth, Kilkenny Draught Irish Beer, Young’s Double Chocolate Stout i innych.

A jak pokazuje historia, Guinness z pewnością zaskoczy nas jeszcze niejednym wynalazkiem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen + 18 =